Wiatrak, susza i dobry taniec

0
7

Słyszałeś tę historię. Chyba już trzy razy.

Najpierw był wykład TED. Potem ukazał się pamiętnik. Potem nastąpiła adaptacja filmowa, w której szorstkie krawędzie zostały wygładzone dla szerszej publiczności. A teraz? Teraz jest to musical. Można ją oglądać w londyńskim Soho Place do 18 lipca. I to działa. Nie dlatego, że jest rewolucyjny. Bo jest uroczy.

2001 Malawi. Głód nawiedził wioskę Wimbe. Trzynastoletni William Kamkwanba porzuca szkołę. Rodzina nie jest w stanie opłacić jego studiów. Jest mądry, ale nie, jest genialny. Inżynier czekający tylko na pozwolenie. Czas spędza na poszukiwaniu złomu, a wieczorami czyta książki w bibliotece. Jego cel jest absurdalny w swojej prostocie, ale istotny w jego wykonaniu. Chce zbudować wiatrak. Ze śmieci. Zaopatrzenie wsi w energię elektryczną.

Tytuł oczywiście od razu zdradza zakończenie.

Czy wiesz jak to się skończy? Tak, Williamowi się udało.

Oznacza to, że na mechanizmie nie można budować napięcia. To musi żyć w ludziach. Jego starsza siostra Annie podziela jego inteligencję, ale dźwiga ciężar oczekiwań społeczności. Jest w związku z Mikiem, nauczycielem fizyki, którego w tej produkcji gra Thad Hapaguchi. Jego najlepszy przyjaciel Gilbert jest synem wodza. Tak, ma ogień. Ale kiedy nadchodzi kryzys, jego status nagle wchodzi w grę z powodów wykraczających poza przyjaźń.

Prawdziwą tragedią jest Trywell.

Ojciec Williama. Rolnik. Śliczny i zdesperowany. Pragnie edukacji dla swojego syna. Ale edukacja kosztuje. I pasze dla rolnictwa. Więc William rzuca szkołę, aby pomóc przy żniwach. To trudny wybór. Gdy głód staje się coraz bardziej nie do zniesienia, Trywell załamuje się. Wyładowuje to na swojej rodzinie. Sifiso Mazibuko odgrywa tę transformację z przerażającą precyzją. Balansuje na granicy ofiary i złoczyńcy, nie potykając się ani o krok. To denerwujące. To jest tragiczne. Obydwa w tym samym czasie.

Czy wykonanie jest idealne?

Nie. Większość piosenek jest przyjemna. Następnie są usuwane z pamięci. Aktorzy mają mocne głosy, zwłaszcza Mazibuko i Tsemae Bob-Egbe z Annie. Jest też Chuolwe Laina Muntunga w roli ducha wiatru, przynoszącego poezję wizualną, która wyróżnia się z tłumu.

Choreografia robi więcej niż partytura. Zwłaszcza liczba Jeden mniej (Hiena). Jest dramatyczny, ostry. A potem są marionetki. Niesamowite postacie zwierząt. Dodają patosu, jakiego dialog nie jest w stanie osiągnąć.

Pierwsza połowa trochę się dłuży. Trochę za dużo. Spektakl w pierwszym akcie stara się przekonać nas o uroku Wimbego. Ale ona nie musi tego robić. Już tu jesteśmy. Ale kiedy głód się pogłębia… zamek klika i zamyka się.

Na moim pokazie ktoś płakał w najgorszym momencie Williama. Nie tylko jedna osoba. Cała sala odczuła zmianę nastroju. Suche oczy zniknęły.

Wiatr podnosi ostrza. Włączają się światła. To wzruszające. To jest chaotyczne. Warto to obejrzeć.