Układ odpornościowy ma „płeć” i to wszystko zmienia

0
11

Przez długi czas wierzyliśmy, że za różnice między płciami odpowiadają przede wszystkim chromosomy.

Okazuje się, że w tej części najłatwiej się pomylić. Nowe, duże badanie przeprowadzone przez Instytut Garvan i Uniwersytet w Sydney (UNSW Sydney) podnosi kurtynę przed komórkami odpornościowymi mężczyzn i kobiet. I to nie za pomocą zwykłej analizy masy rozmytej, ale z dokładnością do pojedynczej komórki.

Naukowcy przeanalizowali 1,25 miliona pojedynczych komórek.

Prawie 1000 wolontariuszy. Wszyscy są zdrowi. Wszyscy są zaangażowani w australijski projekt OneK. Cel był prosty: szczegółowo zbadać wewnętrzne „wyposażenie” organizmu.

Przełącznik, którego nie ma tam, gdzie myślisz

Oto niespodzianka. Ponad 1000 genetycznych „przełączników” – naukowcy nazywają je loci cech ilościowych i ilościowych (eQTL) – zachowuje się różnie w zależności od tego, czy komórka jest męska, czy żeńska.

Większość z nas intuicyjnie wierzy, że te różnice leżą w chromosomach X i Y. Ale to nieprawda.

Zdecydowana większość tych przełączników zlokalizowana jest na autosomach – chromosomach, które są takie same zarówno u mężczyzn, jak iu kobiet.

„Chociaż ten wysoce aktywny profil odpornościowy zapewnia kobietom przewagę w zwalczaniu infekcji wirusowych, wiąże się to z kosztami biologicznymi: większą podatnością na choroby autoimmunologiczne”. — Doktor Sarah Ballouz

Układ odpornościowy kobiet jest głośniejszy.

Więcej limfocytów B. Więcej regulatorowych limfocytów T. Stałe zapalenie tła o niskiej częstotliwości. Tak, pozwala to szybciej wychwycić wirusa. Ale sprawia to również, że mechanizm jest bardziej podatny na awarie. „Przyjazny ogień” – jak mówią. Atak na zdrową tkankę. Może to prowadzić do rozwoju tocznia rumieniowatego układowego lub innych chorób.

A co z mężczyznami?

Mniej monocytów. Ich komórki są bardziej skupione na utrzymaniu homeostazy, syntezie białek i podstawowym przeżyciu. Zdecydowanie mniej jest reakcji zapalnych. Co czyni je łatwiejszym celem infekcji i niektórych nowotworów, ale chroni je przed chaosem reakcji autoimmunologicznych.

Dlaczego to jest ważne?

Toczeń rumieniowaty układowy dotyka dziewięć kobiet na jednego mężczyznę. Znaliśmy statystyki. Jednak mechanizm tego procesu był dla nas niejasny. Widzimy teraz, jak inaczej działają przełączniki genetyczne, tworząc punkt odniesienia, w którym systemy kobiet z większym prawdopodobieństwem będą w stanie najwyższej gotowości.

Dokładność czy samooszukiwanie się?

Przez dziesięciolecia medycyna płatała figle. Uczyła się głównie mężczyzn. I założyła, że ​​wyniki będą dotyczyć ogółu ludzi.

To było lenistwo. I to był błąd.

Doktor Seyhan Yazar wskazuje to bezpośrednio.

„Obecnie lekarze stosują uniwersalne podejście do leczenia chorób… potrzebne jest podejście bardziej włączające”.

Jeden rozmiar. Jedna tabletka. W jeden sposób.

Nowe dowody sugerują, że to podejście zawodzi. Jeśli podłoże genetyczne zapalenia jest zasadniczo odmienne, dlaczego zakładać, że ten sam lek immunosupresyjny działa na wszystkich?

Profesor Joseph Powell wyraźnie widzi tę pułapkę. Medycyna precyzyjna pozostanie jedynie modnym hasłem, dopóki nie będziemy szanować tych zmiennych biologicznych. Nie można leczyć choroby, nie znając terenu, na którym ona „żyje”.

Konsekwencje wykraczają daleko poza teorię. Oznacza to, że niepowodzenie leczenia nie zawsze jest po prostu porażką. Może to wynikać z ignorowania faktu, że połowa populacji jest genetycznie zaprogramowana inaczej.

Teraz mamy narzędzia. Analiza pojedynczych komórek nie zaciera już linii.

Pozostaje pytanie: czy zmienimy przydział zadań, czy nadal będziemy udawać, że mapa to terytorium.

Trochę niewygodna myśl, ale warta rozważenia.

Badanie opublikowane w American Journal of Human Genetics, maj 2024 r.

DOI: 10.1016/j.ajhg.2024.05.006