Pedro Pascal po raz ostatni zakłada kask. Drobne stawy Grogu są smarowane przed kamerą. Mandalorian i Grogu ukaże się w ten piątek.
Czy to koniec Gwiezdnych Wojen w stylu Wielkiego Ojca? Może. A może Disney po prostu znalazł sposób na wyciśnięcie ostatniej kropli soku z nostalgii. Nie wydaje mi się to wartościowym punktem, ale raczej próbą wyciśnięcia wszystkiego z shala-syreny, aż zacznie krzyczeć.
Postaw na bezpieczeństwo pachnące strachem
Galaktyczne Imperium Popiołów. Cesarz Palpatine zostaje wysłany na cmentarz Sithów – załóżmy, że ten fakt pozostanie niezmieniony, dopóki ktoś nie będzie musiał załatać dziur fabularnych w 2035 roku. Przyszłość rysuje się w jasnych barwach.
Do pewnego stopnia.
Bandyci wciąż przemierzają Nową Republikę, praktykując podstawowe zasady przestępczości. Dlatego Darin i mały człowiek z dużymi uszami są zmuszeni interweniować. Oni walczą. Napisy.
Czy fabuła wpisuje się w chronologię? Tak. Czy to tylko pretekst do zmieszczenia dwóch ulubieńców fanów w jednym kadrze? Niewątpliwie. Czy powinna to być premiera kinowa? Mało prawdopodobny. Ale głównym problemem nie jest logistyka. Pytanie o sens. Czy taki projekt w ogóle powinien istnieć?
Trzeci sezon zakończył się trzy lata temu. Pamiętać? Darin adoptuje Grogu. Przeprowadzają się do przytulnego domu na Nevarro. To było spokojne, zasłużone „szczęśliwe zakończenie”. Już same słowa Pedro Pascala – wydawało się, że to koniec rozdziału. Dave Filioni nazywa ten nowy film początkiem nowej „ery”.
Co to jest?
Nie widzieliśmy w kinach filmu „Gwiezdne Wojny” od „The Rise of Skywalker” z 2019 roku. Ten projekt wydawał się bezpieczną drogą powrotną. Ale bezpieczeństwo rzadko zapewnia triumfalny powrót. Tworzy kompromis.
Liczby nie kłamią
Główny zwiastun miał około 11 milionów wyświetleń. Kropka.
Porównaj to z innymi letnimi hitami wydanymi w tym samym okresie. Spider-Man: Dzień, w którym stajemy się nowi? 31 milionów. „Odyseja”? 41 milionów. „Superdziewczyna”? 25 milionów. Gwiezdne Wojny nie tylko tutaj pozostają w tyle. Są niewidoczni.
To są Gwiezdne Wojny. Samo logo powinno wystarczyć, aby ludzie pobiegli – nie szli, ale biegli – do kin. Zamiast? Cisza. Stłumiona odpowiedź, która wydaje się płaska według współczesnych standardów.
„Wow, chciałbym coś poczuć.”
Tak napisał pod zwiastunem jeden z użytkowników. I szczerze? On ma rację.
Samo zdjęcie nie jest złe. Ona jest po prostu mdła. Widzieliśmy te żarty. Widzieliśmy kilka uroczych interakcji między człowiekiem a potworem. Nie ma tu nic nowego. To CGI owinięte wokół ziewania. Co gorsza, mam wrażenie, że to Gwiezdne Wojny dla samych Gwiezdnych Wojen. Problem, którego franczyza nie rozwiązała od dekady.
Kiedy lepiej zostawić wszystko tak, jak jest?
Spójrz jeszcze raz na trzeci sezon. Czy zamknął wszystkie luźne wątki? Tak. Czy był świetny? Nie.
Obejrzyj Rotten Tomatoes. Konsensus był jasny: serialowi zabrakło pary. Zapomniało, dlaczego w ogóle zaczęliśmy się o nie troszczyć. Dryfowało.
Zawsze istnieje pokusa, aby to naprawić. Daj jeszcze jedną szansę. Ale zazwyczaj wystarczy po prostu zostawić dobrze ukończoną pracę. Niech pamięć się uspokoi. Jeśli chcesz pociągnąć za nostalgiczne sznurki, wróć za 10 lat.
Disney tego nie zrobił. Nie zgodzili się dokończyć. Niezależnie od tego, czy odłożono na półkę plany dotyczące czwartego sezonu, czy też film, który je zastąpił, Lucasfilm nadal posuwa się do przodu. Teraz czekamy, żeby zobaczyć, czy to był błąd.
Problem Pedry
Oto czego nikt w sali konferencyjnej nie jest w stanie naprawić: Pedro Pascal jest wszędzie.
Jego awans był błyskawiczny. Mandalorianin go wypuścił, a Hollywood rzuciło mu w głowę każdy dobry scenariusz. „Jeden z nas” „Fantastyczna Czwórka: Pierwsze kroki”. Jest w każdym zwiastunie, który oglądasz.
Jest przesycony.
Czy jest świetny? Tak. Czy tęsknisz za kimś, kto już występuje w kolejnym filmie Marvela? Trudno powiedzieć. Nie możesz tęsknić za twarzą, którą widzisz co drugi dzień na swoich kanałach społecznościowych. To męczące.
Pascal potrzebuje odpoczynku. Publiczność także. Ale zamiast tego dostajemy Mandalorianina i Grogu. A potem dostajemy Avengers: Age of Devastation. Jeszcze bardziej Pascal. Ta sama stara rutyna wykrzykiwania: „Och, spójrz, to znowu on!
Pogląd cynika
Być może się mylę. Ten film może być arcydziełem. Być może w 2026 roku rozwali dom i przekona wszystkich, że Din Darin powinien zastąpić Anakina w roli twarzy sagi.
Być może Pascal jest spoiwem spajającym świat.
Może.
Ale teraz trudno nie być cynicznym. Animowana strona Gwiezdnych Wojen – jak Maul Czarny Pan – robi naprawdę dobrą robotę. Strona gier się potyka.
Nikt nie prosił o kolejny sezon. Dlaczego więc dostaliśmy film? Z perspektywy czasu ma to jeszcze mniej sensu.
Cokolwiek potem się wydarzyło, prawdopodobnie w ogóle nie powinno się wydarzyć.

























