Jak rytm kształtuje muzykę: ukryta rama dźwięku

0
12

Rytm jest szkieletem muzyki. Organizuje dźwięk w czasie. Mówiąc dokładniej, odnosi się do wzorców czasu trwania – długich i krótkich dźwięków – które występują w ramach regularnego impulsu podstawowego. Albo bicie. Rytm jest podstawą całej muzyki. Czy bez tego można mieć melodię? Nie. Czy bez tego można mieć harmonię? Nie. Rytm jest jedynym niezastąpionym elementem.

W najogólniejszym znaczeniu rytm pochodzi od greckiego słowa rhythmos, pochodzącego od słowa rhein, oznaczającego „płynąć”. To opływowa alternatywa dla kontrastujących elementów. Jednak definicje są dość niejasne. Próby zdefiniowania rytmu w muzyce wywołały wiele kontrowersji. Dlaczego? Ponieważ ludzie często mylą go z jego częściami składowymi. Akcent. Rozmiar. Tempo. Są to pojęcia powiązane, ale nie całkowicie odrębne.

Koncepcja ta istnieje również w innych obszarach. Poezja. Malarstwo. Rzeźba. Architektura. Nawet przyroda ma rytmy biologiczne. Opinie na temat natury ruchu rytmicznego są bardzo zróżnicowane wśród poetów i lingwistów. Niektóre teorie wymagają „okresowości” jako warunku koniecznego rytmu. Inne obejmują konfiguracje nieokresowe, takie jak proza ​​​​czy chorał gregoriański. To kłótnia, która tak naprawdę nigdy się nie kończy.

Elementy rytmu

Obraz jest kompozycją w przestrzeni. Rzeźba też. Muzyka jest inna. To zależy od czasu. Rytm to wzór muzyki na przestrzeni czasu.

Niezależnie od innych elementów utworu – wzorców wysokości tonów, zmian barwy – rytm pozostaje centralny. Może istnieć bez melodii. Pomyśl o rytmach perkusyjnych w muzyce tradycyjnej lub „prymitywnej”. Jednak melodia nie może istnieć bez rytmu. W utworach, w których występuje zarówno harmonia, jak i melodia, struktura rytmiczna jest z nimi nierozerwalnie związana.

Platon nazwał rytm „porządkiem ruchu”. Jest to przydatny punkt wyjścia do podejścia analitycznego. To nie tylko hałas. To jest ruch zorganizowany.

Rytm i tempo

Jednostką podziału czasu muzycznego nazywa się uderzenie (takt). Znasz ten stały puls? Jak Twoje bicie serca? Kompozytorzy, wykonawcy i słuchacze polegają na tej okresowej sekwencji. Stanowi podstawę doświadczenia.

Szybkość tego podstawowego taktu jest tempem. Słowo pochodzenia włoskiego oznaczające „czas”.

Wyrażenia takie jak wolne tempo i szybkie tempo sugerują złoty środek. Umiarkowane tempo. Co to jest umiarkowane? Zakłada się, że jest to Twoje naturalne tempo chodzenia. 76–80 kroków na minutę. Albo tętno spoczynkowe. 72 uderzenia na minutę.

Wskazanie kompozytora nie jest jednak ani absolutne, ani ostateczne. Wykonanie zmienia wszystko. Liczą się idee interpretacyjne wykonawcy. Wielkość sali ma znaczenie. Pogłos zmienia percepcję. Wielkość zespołu ma znaczenie. Nawet barwa instrumentów odgrywa rolę. Zmiana w tych granicach nie burzy rytmu dzieła. Po prostu zmienia jego „skórę”.

Rubato: kradzież czasu

Tempo utworu nigdy nie jest sztywno matematyczne. Spróbuj utrzymać ścisłe metronomiczne tętno przez dowolny okres czasu. W kontekście muzycznym jest to niemożliwe. Brzmi jak robot. Martwy.

W luźno połączonym utworze być może będziesz musiał zwiększyć tempo. W gęstym, bogatym utworze być może będziesz musiał zwolnić. Modyfikacje te są znane jako rubato tempo. Dosłownie „skradziony czas”. To część natury muzyki.

Ale rubato potrzebuje oprawy. Wymaga mocnego uderzenia, od którego trzeba odejść i do którego trzeba wrócić. Bez tego wsparcia jest po prostu chaos.

Czas i grupowanie

Umysł szuka zasady organizującej. Jeśli nie ma obiektywnie istniejącego grupowania dźwięków, narzucasz je. Eksperymenty pokazują, że umysł instynktownie grupuje regularne, identyczne dźwięki w dwójki i trójki. Podkreśla co drugie lub trzecie uderzenie. Tworzy mocne i słabe bity z monotonnej serii.

W muzyce to grupowanie osiąga się poprzez akcent. Okresowo wzmacniaj jedną nutę od pozostałych. Kiedy nacisk występuje w regularnych odstępach czasu, uderzenia w naturalny sposób tworzą miary czasu.

Koncepcja miar czasu w muzyce europejskiej ma głębokie korzenie. Jednak elementy barowe pojawiły się dopiero w XV wieku. Wtedy zaczęliśmy wizualnie oznaczać konstrukcję. Zatem miara i takt są używane zamiennie.

Miara czasu jest oznaczona na początku utworu znakiem kreskowym. 2/4. 4/8. 3/4. 6/8. Długość każdego taktu w takcie może być jednostką czasu o krótkim lub długim czasie trwania.

To jest system. Jest to jednak system zaprojektowany tak, aby umysł mógł za nim podążać, a nie komórka przechwytująca dźwięk. A może to nadal komórka?

To metrum 4/4, które widzisz na początku linii nuty? To rodzaj mapy. Górna liczba wskazuje, ile uderzeń jest w takcie. Dolna liczba określa, który czas trwania otrzymuje jedno uderzenie. Zatem 4 na górze oznacza cztery uderzenia. Cyfra 4 na dole oznacza, że ​​rytm jest ćwierćnutą. Odliczasz cztery ćwierćnuty, zanim uderzy linia taktowa.

Skalowanie odbywa się w ten sam sposób. Spójrz na rozmiar 4/2. Górna liczba to nadal cztery, ale dolna liczba to teraz 2. Półnuta staje się jednostką miary. Do tego samego taktu dopasowujesz cztery półnuty. Tempo może wydawać się wolniejsze lub bardziej przestrzenne, ale strukturalna partytura pozostaje napięta. Cztery jednostki. Nie więcej, nie mniej.

Muzyka nie ogranicza się tylko do czwórek. Reszta opiera się na dwóch rodzajach podstawowych miar czasu. Dwupłatkowe i trzypłatowe. To wszystko. Wszystko inne to tylko odmiany notacji wokół tych dwóch podstawowych wrażeń.

Puls dwupłatowy

Zacznijmy od podwójnego rozmiaru. To bicie serca muzyki marszowej, piosenek popowych i rocka. Liczysz 1-2. 1-2. Tylko. Zapis zmienia się w zależności od tempa i „czucia”, ale puls pozostaje binarny.

Metrum walca z trzema taktami

Następnie jest potrójny rozmiar. Raz dwa trzy. Raz dwa trzy. Walc jest klasycznym przykładem. Walc wydaje się lżejszy, bardziej rotacyjny. To nie tylko zmiana wyniku; jest to zmiana przyciągania grawitacyjnego. Kompozytorzy używają 3/4, 3/2, a nawet 6/8 (co często sprawia wrażenie dwóch dużych taktów z trzema podziałami), aby stworzyć to chybotanie.

Dlaczego to jest ważne?

Dlaczego muzycy mają obsesję na punkcie tych liczb? Ponieważ to oni dyktują frazę. Cykl czterech taktów pozwala na zrównoważony, ugruntowany rozwój. Trzytaktowy beat tworzy siłę nośną. Jeśli błędnie odczytasz dolną liczbę, zagrasz nuty o niewłaściwym czasie trwania. Albo się spieszysz, albo jesteś opóźniony. Zapis muzyczny to po prostu współrzędne. Rozmiar to kompas.

Który zapis brzmi bardziej naturalnie dla Twojego ucha? Marsz 4/4 czy gładki 3/4? To subtelne. Ale kiedy usłyszysz różnicę w sposobie, w jaki melodia opada na linie taktowe, nie możesz powstrzymać się od jej usłyszenia.

Ukryty puls w czasie 4/4

Łatwo założyć, że cztery razy to po prostu cztery identyczne uderzenia. Ale to nieprawda. A przynajmniej nie powinno tak być.

„Czas wspólny” jest technicznie podzbiorem czasu dwudzielnego. Jest to ściśle powiązane z „dwa razy”. Ale jeśli rozegrasz to płasko, stracisz sedno.

To jest sekret.

Powinieneś poczuć dodatkowy nacisk na trzecim takcie. W połowie taktu.

Pomyśl o tym jak o dwutaktowym pulsie z dodatkowym akcentem.

Zatem wzór nie brzmi jak 1-2-3-4. To 1-2-3-4 z lekkim spadkiem w trzecim uderzeniu.

1 – 2 – 3 – 4

Ta recesja? To właśnie sprawia, że ​​metrum 4/4 nie brzmi jak maszerujący bęben. Zamienia kwadratowy banknot w coś, co oddycha.

Bez tego akcentu na trzecim takcie zwykły metrum traci swój swingujący rytm. Robi się twardy.

Większość piosenek popowych opiera się na tej strukturze. Bas uderza w pierwszy takt. Werbel – na drugim. Trzecie kopnięcie jest nieco spóźnione. Werbel nagle powraca na czwartą pozycję.

To opóźnienie trzeciego taktu stanowi różnicę między metronomem a rytmem na żywo.

To nie jest trudne. Ale jeśli zignorujesz tę technikę, rytm wydaje się martwy.

W większości utworów pop rockowych i country można usłyszeć proste metrum. Dwa, trzy lub cztery takty na takt.

To proste.

Złożony rozmiar to inna sprawa. Tutaj dzieje się magia, jeśli lubisz synkopę lub swing.

Rzecz w tym, że w przypadku prostego pomiaru każda część jest podzielona na dwie równe części. Wyobraź sobie ćwierćnutę, po której następuje kolejna ćwierćnuta, ale wyrażona jako ósemka.

W metrum złożonym magia polega na tym, że każdy główny takt jest podzielony na trzy równe części.

Stwarza to wrażenie przerywanego rytmu.

Ćwierćnuta w metrum prostym jest podzielona na dwie ósemki.

Ćwierćnuta z kropką w czasie złożonym jest podzielona na trzy ósemki (lub, dokładniej, służy jako jednostka dla grupy trzech nut).

Właśnie dlatego 6/8 wydaje się inne niż 3/4, mimo że oba mają trzy uderzenia.

W 3/4 (zwykły potrójny czas) liczysz: RAZ-dwa-trzy, JEDEN-dwa-trzy. Każde uderzenie to ćwierćnuta.

W metrum 6/8 (złożone podwójne metrum) liczysz: JEDEN-dwa-trzy-CZTERY-ponad-sześć. Ale twój mózg grupuje to w dwa duże impulsy: RAZ-dwa-trzy, CZW-górna szóstka.

Dlaczego podział ma znaczenie

To rozróżnienie nie dotyczy wyłącznie akademickiej teorii muzyki. Zmienia sposób, w jaki doświadczasz rytmu.

Prosty miernik brzmi prosto.

Złożone metrum brzmi gładko.

Weź walca. To proste potrójne 3/4. Jest sprężyście.

Wybierz blues shazzle lub tradycyjny folkowy jig. To trudny rozmiar. Trzeci podział tworzy to wahadłowe, spokojne uczucie.

Słychać to po tym, jak hi-hat lub gitara basowa wpasowują się w rytm.

Jeśli podzielenie na dwie części jest prostym rozmiarem.

Jeśli są trzy, to trudno.

Gdzie to usłyszysz?

Złożone metrum jest wszechobecne w gatunkach opartych na swingu lub rytmie.

Blues używa go cały czas. Uderzenie wsteczne może pojawić się w drugim i czwartym uderzeniu, ale puls podstawowy jest często trudny.

Rockowe ballady często przechodzą w refrenach w złożone metrum, aby stworzyć wrażenie podniesienia na duchu.

Tradycyjna muzyka irlandzka i szkocka opiera się w dużej mierze na metrum 6/8 i 9/8.

Nawet niektóre utwory jazzowe wykorzystują złożone metrum do tworzenia określonych tekstur.

Nie chodzi o to, który z nich jest „lepszy”. Chodzi o energię.

Prosty rozmiar idzie do przodu.

Złożony rozmiar powoduje chorobę.

Następnym razem, gdy będziesz słuchać piosenki, policz uderzenia.

Czy są one podzielone na dwie części? Albo trzy?

Gdy usłyszysz tę różnicę, już nigdy nie będziesz postrzegał rytmu w ten sam sposób.

Rowek opowiada historię.

Przełamywanie rytmu: metry złożone i asymetryczne

Słyszysz ten nierówny puls? Jest to przejaw pięciokrotnej wielkości. To nie tylko istnieje. To dzieli. Zwykle jest to 3 plus 2. Czuć to w „Marsie” Gustava Holsta z suity „Planety”. Czajkowski używa tej samej techniki w drugiej części swojej VI Symfonii. Rytm przypomina potykanie się. To jest zamierzone.

Rimski-Korsakow idzie jeszcze dalej. W operze „Sadko” traktuje 11 jako jedną całość. To samo robi Strawiński w Święcie wiosny. To brzmi ostro. To jest zamierzone.

A potem jest Ravel. Jego trio fortepianowe otwiera się taktem 8/8. Ale przyjrzyj się bliżej. Jest zorganizowane jako 3 plus 2 plus 3. Ciasna pętla.

Ogromną rolę odegrała tu muzyka ludowa. Pieśni i tańce ludowe Europy Wschodniej zachęcały kompozytorów do przyjęcia asymetrii. Bartok wziął to bezpośrednio. Jego „Microcosm” zawiera utwory „Bulgarian Rhythm” w metrum 7/8 i 5/8. Wpływ jest oczywisty. Matematyka jest dziwna. Rezultat jest żywy.

Pomyśl o biciu swojego serca. Bum bum. Bum bum. To wszystko. Oto cała historia powstania metrum muzycznego. Wszystko zaczyna się od długich i krótkich sylab, które w prozodii nazywane są „stopami”. Tego nie wymyślili Rzymianie. System ten odziedziczyli od Greków, którzy postrzegali poezję i muzykę jako jedną, niepodzielną całość artystyczną. Żadnej separacji. Tylko rytm płynący od tekstu do dźwięku.

System ten przesunął się na północ. Przeniknął przez poezję łacińską i zakorzenił się w średniowiecznej Europie. Konstrukcja została zachowana. Stopy poezji klasycznej miały bezpośrednie odpowiedniki muzyczne. Jeśli potrzebujesz konkretnych dopasowań, zapoznaj się z tabelą referencyjną w standardowych podręcznikach. Ale nie powinno się na tym poprzestać. W późnej starożytności Augustyn dodał swój własny wkład do tego systemu. Jego dzieło De musica (354–430) rozwinęło tę koncepcję. Nie tylko skopiował, ale także dodał nowe przystanki do istniejącej listy.

Początki metrum rytmicznego

Dlaczego jest to dziś ważne? Ponieważ za każdym razem, gdy odliczasz uderzenia w piosence popowej lub maszerujesz do rytmu, podążasz śladami starożytnej greckiej prozodii. Grecy położyli fundamenty. Nie postrzegali muzyki jako szumu tła. Była integralną częścią tego słowa. Kiedy Rzymianie przyjęli te zasady, zachowali tę integralność. Następnie średniowieczni naukowcy zachowali tę logikę. W rezultacie powstał metrum rytmiczne, które znamy dzisiaj. To nie jest arbitralne. To architektoniczne.

Wzorce metryczne i ich muzyczne odpowiedniki

Wspomniana wcześniej tabela nie jest tylko listą. To jest przewodnik po tłumaczeniach. Długie sylaby stały się długimi nutami. Krótko – krótko. Układ słów narzucał wzór muzyki. To nie było domysły. To był ścisły kodeks. Wkład Augustyna w De musica wprowadził dodatkowe komplikacje. Zdał sobie sprawę, że podstawowe daktyle i jambki nie wystarczą, aby oddać wszystkie niuanse rytmu. Dodał więc więcej. Więcej przystanków. Więcej opcji. Więcej sposobów dopasowywania tekstów i melodii.

Ten system przetrwał, bo działał. Służył jako pomost pomiędzy słowem mówionym a wykonywaną nutą. Bez tego nie mielibyśmy uporządkowanego rytmu w muzyce zachodniej. Mielibyśmy po prostu hałas. Ciągłość tej tradycji jest niesamowita. Starożytni greccy poeci -> rzymscy naukowcy -> średniowieczni kompozytorzy -> współcześni muzycy. DNA rytmu tam jest. Widzisz to z odległości metra. Czujesz to w swoim pulsie. Wszystko jest połączone. A wszystko zaczyna się od długiej sylaby.

Przejście z chorału gregoriańskiego na polifonię

Przez wieki muzyka kościelna była jednowymiarowa. Do XII wieku był to chorał gregoriański bez dekoracji. Brak harmonii. Żadnych akordów. Tylko jedna linia melodyczna unosząca się w powietrzu. Kiedy jednak kompozytorzy zaczęli eksperymentować z polifonią – nakładaniem głosów na siebie – napotkali problem. Jak zapobiec rozbieżnościom kilku niezależnych linii?

Potrzebowali siatki. Struktura.

Doprowadziło to do wprowadzenia metrum rytmicznego. Bez tego polifonia zamieniłaby się w hałas. Licznik dodaje znaczenia temu, co w przeciwnym razie byłoby po prostu upływem czasu. Nadaje wagę bitom. Tworzy hierarchię.

Ale jest pewien haczyk. Jeśli będziesz przestrzegać wzoru metrycznego zbyt ściśle, stanie się to nudne. Monotonny.

Dlatego w XIII wieku muzycy zaczęli wykazywać się przebiegłością. Różnili się trybami rytmicznymi. Jednocześnie połączyli kilka z nich w różnych częściach kompozycji. To było trudne. To było chaotyczne. To było żywe.

Mit bezstresowego przepływu

Teoretycznie licznik wygląda jakby nie miał akcentu. Pamiętajcie o mszach Giovanniego Pierluigiego da Palestrina. W późniejszych okresach muzyka pojawiała się w niemal bezstresowym toku. Ona się ślizga. Ona pływa.

Ale nie dajcie się zwieść. Utwory te kryją w sobie subtelną organizację rytmiczną.

W praktyce nie da się oddzielić licznika od miary czasu. Są ze sobą powiązane. Nawet na instrumencie takim jak organy, który nie może wytworzyć napięcia dynamicznego (nie można nacisnąć „mocniejszego” klawisza, aby w ten sam sposób łatwo zmienić głośność), idea stresu pozostaje taka sama.

Rozważmy spondee (dwa długie uderzenia) lub dispondee (cztery długie uderzenia). Potrzebują akcentu w pierwszym takcie, aby zachować swoją tożsamość. Bez tego są tylko płaską linią.

Licznik i miara czasu stają się ze sobą ściśle powiązane. Spójrz na Dziewiątą Symfonię Beethovena. Scherzo. Takt ma mocne pierwsze uderzenie. Podąża za licznikiem. Ona żąda twojej uwagi. To nie jest tylko ciąg nut; jest to dyrektywa fizyczna.

Organiczny i racjonalny rytm

Struktura czasowa muzyki opiera się na kilku filarach: tempie, mierze czasu, metrum i okresie. Ale życie muzyki? To jest coś innego.

To życie zależy od rubato. Z motywu muzycznego. Od zmienności metrycznej. Od asymetrii i równowagi.

Rama jest racjonalna. Zmierzmy. Możliwy do przewidzenia.
Rytmiczne życie jest organiczne. Irracjonalny. Numerycznie złożone.

Odzwierciedla ekspresyjne, elastyczne zmiany w czasie. To jest różnica między metronomem a biciem serca.

Prozaiczne rytmy i głos chorału gregoriańskiego

Rytm to nie jedna rzecz. Nie jest on ani całkowicie racjonalny, ani czysto organiczny. Z pewnością potrzebuje racjonalnego tła dla percepcji. Ale nie potrzeba do tego wszystkich racjonalnych czynników.

Weźmy chorał gregoriański. Współczesny chorał nie używa metrum czasu ani regularności. Nie ma siatki. Jest to suprematyczna rytmika w projektowaniu. Jego „swobodne” rytmy są odczuwalne, a nie kalkulowane.

Większość muzyki opiera się na regularnym powtarzaniu podstawowego akcentu. Uderzyć. Czas trwania. Przewidywalne tętno.

Chorał gregoriański łamie tę zasadę. Jego rama jest nieregularna. Jego rytm należy do języka łacińskiego. Wynika to z prawidłowego podkreślenia tekstu. Wynika to z dynamiki właściwej sposobowi grupowania słów. Jest to rytm językowy, a nie matematyczny.

Pułapka Harmonii

Nie można badać struktury w czasie, nie patrząc na strukturę w tonie. Melodia i rytm są sobie bliskie. Są połączone.

Różne style standaryzują swoje rytmy melodyczne. A wraz z nimi – ich własne podziały czasowe.

Melodyczny rytm Mozarta jest gęsty. Regularny. Możliwy do przewidzenia.
Rytm Prokofiewa jest nierówny. Nieregularny. Nieobliczalny.

Kiedy pojawia się harmonia, wszystko się zmienia. Struktura rytmiczna staje się nierozerwalnie związana z rozważaniami harmonicznymi. Schemat taktowania, który kontroluje zmiany akordów, nazywany jest rytmem harmonicznym.

W muzyce XVII i XVIII wieku harmonia ograniczała niuanse rytmiczne. Ramuje elastyczność elementów melodycznych. Określa podstawowy typ melodii. Kontroluje akcenty perkusyjne.

Dlatego muzyka polifoniczna z Indonezji i Azji Południowo-Wschodniej ma cechy wspólne z muzyką europejską. Obydwa wykazują pewne „kwadratowe” tendencje melodyczne. Są one związane podobnymi ograniczeniami strukturalnymi.

Porównaj to z muzyką Indii lub świata persko-arabskiego.

Tutaj instrument melodyczny lub głos wykonywany jest w danym metrum. Bęben gra rytmy krzyżowe. W świecie arabskim bęben może grać zupełnie inny metrum.

Nie ma harmonii uniemożliwiającej przepływ. Nie ma akordów blokujących melodię. Tylko dron.

Wynik? Rytm osiąga strukturę o dużej subtelności i złożoności. Jest wolny. To wyśmienite. To taniec przemieszczeń i skrzyżowań.

Puls na żywo

W muzyce europejskiej styl definiuje się poprzez koncepcję rytmu.

Spójrz na progresję:
* Surowe mody rytmiczne XIII wieku.
* Swobodne, oratorskie rytmy mowy renesansu.
* Prawie bezstresowy przepływ renesansowej polifonii.
* Mocne, cielesne rytmy baroku.
* Wolność późnych romantyków.
* Prymitywistyczne rytmy XX wieku z złożonymi i ciągle zmieniającymi się licznikami.

Historia muzyki pokazuje wahadło. Czasami dążymy do rygorystycznych zasad. Czasami żądamy „wolności”. To zależy od ducha czasów. Od wpływu poezji. Taniec. Muzyka ludowa.

Platon zdefiniował rytm jako „porządek ruchu”.

To nie wystarczy.

Rytm to „natchniony organiczny porządek ruchu”. Wyraźnie dociera do uczuć. To jest siła życiowa muzyki.

Analitycznie funkcjonuje w ramach racjonalnej struktury. Zmienia tę strukturę poprzez rubato, motyw i inne odchylenia.

Ostatecznie rytm jest organicznym procesem muzyki zachodzącym w czasie. To jest kierunek muzyki. To jest ścieżka muzyki przez ciemność.

Jakość rytmu jest jakością życia.

Niezależnie od tego, jak żywotnie kompozytor pojmuje swoją muzykę, nie kończy dzieła. Podaje to dalej. Od wykonawców zależy, czy odtworzą to rytmicznie.

Notacja muzyczna jest mapą. Wydajność to podróż. A co z rytmem? To jest oddech wzięty po drodze.

Czy oddech jest spójny ze ścieżką? Albo się potyka?

To tutaj dzieje się prawdziwa muzyka.