Katastrofa drona spowodowała pożar na dużą skalę w strefie wykluczenia w Czarnobylu

0
23

W strefie wykluczenia w Czarnobylu szaleje duży pożar lasu, wywołany katastrofą drona na początku tego tygodnia. Chociaż ogień strawił tysiące hektarów, urzędnicy twierdzą, że bezpośrednie niebezpieczeństwo rozprzestrzenienia się skażenia radioaktywnego poza zamknięty obszar pozostaje niskie.

Zakres sytuacji awaryjnej

Według Rezerwatu Biosfery Ekologicznej i Radiacyjnej w Czarnobylu (CHREBZ) pożar nastąpił po upadku drona w południowo-wschodnim sektorze strefy, niedaleko dawnych stawów chłodzących elektrowni jądrowej. Według wstępnych szacunków w płomieniach stanęło około 12 kilometrów kwadratowych ziemi. Jednak późniejsza analiza zdjęć satelitarnych przeprowadzona przez magazyn New Scientist wykazała, że ​​pożar rozprzestrzenił się jeszcze dalej i obejmuje obecnie obszar 24,4 kilometrów kwadratowych.

Reakcja na sytuację nadzwyczajną była szybka i szeroko zakrojona. Do piątkowego popołudnia do walki z ogniem wysłano 331 osób i 75 elementów specjalnego sprzętu. Operację komplikują poważne czynniki środowiskowe i bezpieczeństwa:

  • Susza i silny wiatr przyspieszają rozprzestrzenianie się ognia.
  • Pola minowe sprawiają, że niektóre obszary stają się niedostępne dla strażaków, zmuszając załogi do skoncentrowania się na bezpieczniejszych obszarach i tymczasowego pozostawienia innych obszarów bez kontroli.
  • Narażenie na promieniowanie jest problemem dla osób pracujących bezpośrednio przy linii gaśniczej.

Zagrożenia radiacyjne i bezpieczeństwo pracowników

Pomimo intensywności pożaru wśród ekspertów panuje zgoda co do tego, że zagrożenie dla szerszego regionu pozostaje pod kontrolą. Denis Vyshnevsky z CHREBZ zauważył, że strażacy pracujący w pobliżu pożaru są narażeni na działanie powietrza o wysokim stężeniu radionuklidów. Aby zmniejszyć ryzyko dla zdrowia, po każdej zmianie pracownicy poddawani są ścisłemu monitorowaniu poziomu radionuklidów w swoich organizmach.

„Po zmianie sprawdzają stężenie radionuklidów w organizmie” – wyjaśnił Wyszniewski.

Pomimo niebezpieczeństw na linii frontu Wyszniewski podkreślił, że poziom promieniowania wraca do normy już w odległości 5–10 kilometrów od krawędzi pożaru. Olena Burdo z Instytutu Badań Jądrowych w Kijowie, która w momencie wybuchu pożaru znajdowała się w pobliżu miejsca zdarzenia, potwierdziła tę ocenę. Chociaż ograniczenia wojskowe uniemożliwiały naukowcom wejście na dotknięty obszar, zaobserwowała jedynie dym i doszła do wniosku, że ryzyko opadu radioaktywnego poza strefę wykluczenia jest minimalne.

Powtarzające się zagrożenie

Incydent ten uwydatnia bezbronność miejsca w Czarnobylu w obliczu konfliktu zbrojnego. Strefa wykluczenia jest często wykorzystywana przez rosyjskie drony do lotów do Kijowa i innych obiektów infrastruktury Ukrainy. To nie pierwszy raz, kiedy tego typu uderzenia zagrażają instalacji.

W zeszłym roku rosyjski dron uderzył w Nowe bezpieczne zamknięcie (NSC), ogromny stalowy łuk przykrywający pozostałości reaktora nr 4. Uderzenie wyrwało dziurę w wielowarstwowej strukturze. Na szczęście uderzenie nastąpiło blisko krawędzi budynku, zapobiegając spadnięciu gruzu na kruchy sarkofag reaktora poniżej. Gdyby tak się stało, mogłoby to spowodować zapadnięcie się i uwolnienie materiałów radioaktywnych do atmosfery.

Prognoza

Wygląda na to, że strażacy liczą, że deszcz spodziewany w dalszej części dnia pomoże w znacznym stopniu opanować ogień. Do tego czasu załogi nadal walczą z ogniem, walcząc z podwójnym zagrożeniem, jakim jest promieniowanie i niewybuchy.

Obecna sytuacja uwydatnia ciągły dylemat: choć bezpośrednie ryzyko dla środowiska i radiacji dla ogółu społeczeństwa wydaje się mieć charakter lokalny, ponowne zniszczenia w elektrowni jądrowej w Czarnobylu stanowią długoterminowe zagrożenie dla jednego z najbardziej wrażliwych obiektów jądrowych na świecie.