NGC 1266 jest zamrożona w przestrzeni. Przykuty do miejsca. Zamknięty pomiędzy dwoma kosmicznymi stanami. Znajduje się około 100 milionów lat świetlnych od nas, w gwiazdozbiorze Eridanus. Dla nas nie jest to zbyt daleko. Idealna odległość, aby zobaczyć, jak to wszystko się kończy.
Astronomowie nazywają ją galaktyką w kształcie soczewki. Forma przejściowa. Ma dysk podobny do spiralnego i centralne zgrubienie, ale nie ma ramion spiralnych. Ani jednego. Tylko świecąca gromada centralna. Wygląda, jakby nie mogła się zdecydować, kim zostać.
Ale forma nie jest najważniejsza w tej historii. Najważniejsze jest cisza.
To nie tylko ciche miejsce. To galaktyka po wybuchu gwiazdowym. Rzadki gatunek. Tylko około 1% pobliskich galaktyk pasuje do tego opisu. Nastąpił szczyt aktywności, który nagle się zakończył. Młode gwiazdy? Tak, oni tam są. Ale obszary, w których rodzą się nowe gwiazdy? Prawie nigdzie.
Co się stało?
Około 500 milionów lat temu ta galaktyka połączyła się z inną. Oczywiście niewielka fuzja, ale wystarczająca, aby rozpocząć proces. Gaz przedostał się do środka. Zgrubienie centralne nabierało masy. A całe to paliwo trafiło prosto do potwora żyjącego w środku. Supermasywna czarna dziura.
Czarna dziura jest głodna. Bardzo. „Włączyła światło”.
Uformowało się aktywne jądro galaktyczne. Energia płynęła niczym fontanna wzdłuż osi obrotu. Strumienie gazu. Wiatr wieje z centrum. Dziki i chaotyczny widok.
Resztę można się domyślić. Wiatry te wydmuchały gaz. Zniszczyli zbiornik potencjału. Bez zimnej, skondensowanej materii gwiazdy nie mogą się narodzić. Sama turbulencja wystarczyła, aby stłumić pozostały pył.
„Fale uderzeniowe… tworzą turbulencje, które zakłócają strukturę gazu… tak bardzo, że jakakolwiek pozostała materia… nie może skondensować się w młode gwiazdy.”
Hubble widział blizny. Przestrzeń między gwiazdami jest wstrząśnięta. Bardzo oburzony. Być może w samym jądrze mają miejsce maleńkie nowe narodziny. Głęboko w chaosie. Ale poza tym? Martwa cisza. Nic poza rdzeniem.
Czy tak wygląda każda stara galaktyka spiralna?
Czarna dziura nie tylko tam była. Grała. Posprzątała dom. Teraz galaktyka stoi w miejscu. Soczewkowy. Przejście do kształtu eliptycznego. Powstawanie gwiazd zostało zatrzymane nie przez brak woli, ale przez brutalną siłę wiatrów, które rozproszyły jedyną rzecz, która się liczyła.
Przerażające jest uświadomienie sobie, jak jeden obiekt w centrum może wyciszyć cały obszar światła.
























