SpaceShuttle: Jak rakiety wielokrotnego użytku NASA zmieniają eksplorację kosmosu

0
12

System transportu kosmicznego, znany jako prom kosmiczny, był odważnym eksperymentem w technologii lotniczej częściowo nadającej się do ponownego wykorzystania. Ten skrzydlaty pojazd, opracowany przez NASA, zmienił sposób, w jaki myślimy o wejściu na orbitę. To nie była tylko rakieta. Był to transportowiec towarowy, pojazd dostawczy załogi, a docelowo szybowiec zdolny do samodzielnego lądowania na pasie startowym.

W 1981 roku wahadłowiec po raz pierwszy przekroczył barierę dźwięku i wszedł na orbitę. Ta misja udowodniła, że ​​koncepcja jest słuszna. Jednak projekt był złożony. System ten składał się z trzech głównych elementów. Po pierwsze, orbiter to skrzydlata część przewożąca astronautów i ładunek. Po drugie, jednorazowe zewnętrzne zbiorniki paliwa przechowujące paliwo płynne i utleniacz do głównych silników orbitera. Zbiorniki rozdzieliły się podczas wynurzania. Po trzecie, dwa dopalacze na paliwo stałe zapewniające ciąg początkowy. Akceleratory te nadają się do ponownego użycia.

Orbiter wystartował pionowo. Przez pierwsze kilka minut zachowywał się jak tradycyjna, jednorazowa rakieta nośna. Ale gdy tylko dotarł w kosmos, sytuacja się zmieniła. Powracający wahadłowiec nie miał silników, które mogłyby napędzać go do przodu. Ślizgał się. Wylądował jak samolot. To niekontrolowane zejście było ryzykowne. Każdy pojazd orbitalny jest zaprojektowany do wykonania do 100 lotów. To był cel.

W ładowni astronauci mieli swoje własne zadania do wykonania. Do przenoszenia ładunków używali zdalnie sterowanych ramion robotycznych. Czasami musieli udać się w przestrzeń kosmiczną. Włożyli skafandry kosmiczne i opuścili orbiter, aby przeprowadzić naprawy i zainstalować sprzęt. Niektóre misje zawierały moduł laboratoryjny Spacelab. To zapieczętowany kompleks badawczy stworzony przez Europejską Agencję Kosmiczną. Został umieszczony w ładowni, podczas gdy naukowcy prowadzili eksperymenty w warunkach mikrograwitacji.

Flota zaczęła się tworzyć na małą skalę. W latach 1981–1985 NASA zamówiła cztery orbitery. Columbia (Columbia) wyprzedziła wszystkich. Było to pierwsze urządzenie, które weszło na orbitę. Jej skład uzupełnili Challenger (Challenger), Discovery (Discovery) i Atlantis (Atlantis). Wtedy wydarzyła się tragedia. W 1986 roku Challenger eksplodował podczas startu. Zginęło wszystkich siedmiu astronautów na pokładzie. Program został zawieszony. Po wznowieniu działalności w 1992 r. firmę Challenger zastąpiła firma Endeavour.

Rola promu zmieniała się z biegiem czasu. W latach 1995–1998 NASA wykonywała misje na rosyjską stację kosmiczną Mir. Loty te miały na celu przygotowanie. Testowali, co będzie potrzebne do zbudowania większej stacji. Ta duża stacja kosmiczna to Międzynarodowa Stacja Kosmiczna (ISS). Od 1998 r. prom kosmiczny stał się głównym instrumentem operacyjnym ISS. Dostarczył komponenty. Przywiózł zapasy. Zmienił załogę. Zapewnił budowę stacji i jej zaopatrzenie.

Ale cena za to była wysoka. W 2003 roku Columbia (Kolumbia) upadła podczas powrotu z misji. Zginęło siedmiu członków załogi. Ta sama tragedia, co Challenger, pochłonęła życie załogi Columbii. Program spotkał się z ostrą krytyką. Coraz więcej pytań koncentruje się na bezpieczeństwie i kosztach.

Ostatni lot promu kosmicznego odbył się w 2011 roku. System wahadłowca został wycofany ze służby. Pocisk manewrujący to już historia. Zrobił jednak coś, czego inne systemy nie byłyby w stanie wdrożyć na taką skalę. Zapewniał regularne starty na orbitę. Połączyło nas z Międzynarodową Stacją Kosmiczną. Pozostawiła po nas dziedzictwo, które trwa do dziś.