Traktuj miasta jak żywe systemy 🌿

0
7

Beton ma swoje ograniczenia. A wiemy o tym, bo miasta dosłownie pieczą się na słońcu.

Przez długi czas budowaliśmy środowisko miejskie w oparciu o tzw. „szarą infrastrukturę”. Drogi pomagają nam się poruszać, mosty pokonują bariery wodne, a rury odprowadzają wodę z naszych stóp. Elementy te są oczywiście ważne, ponieważ projektujemy je zgodnie z rygorystycznymi normami bezpieczeństwa. Nie oczekujemy, że most wytrzyma obciążenie; projektujemy go w tym celu.

A co z naturą? Po prostu zostawiamy ją samą.

Czerwiec był dla nas strzałem ostrzegawczym. W Europie odnotowano rekordowe temperatury, a sama Francja odnotowała o ponad 2000 zgonów więcej niż zwykle. W Wielkiej Brytanii fale upałów przytłoczyły szpitale i zakłóciły działanie systemów informatycznych. W międzyczasie nad środkowo-zachodnim i wschodnim wybrzeżem Stanów Zjednoczonych utworzyła się kopuła cieplna, która zrujnowała obchody Dnia Niepodległości 4 lipca i zabiła co najmniej 25 osób.

Testujemy wytrzymałość naszej „betonowej dżungli”.

O to właśnie chodzi w adaptacji do zmiany klimatu: mamy już rozwiązanie. Po prostu to tracimy. Nie dlatego, że naturalne elementy miasta nie działają, ale dlatego, że nie chcemy nazywać ich po imieniu: infrastruktura.

Moje stanowisko jest proste. Drzewa, parki i tereny podmokłe muszą być zarządzane tak rygorystycznie, jak drogi i linie energetyczne. Minimalne standardy, klauzule bezpieczeństwa, harmonogramy konserwacji. Obecnie takich zasad nie ma, a miasta nieuchronnie staną się cieplejsze, bardziej bezbronne i bardziej nierówne.

Nauka oczywiście potwierdza tę tezę. Drzewa chłodzą ulice. Pochłaniają wodę burzową. Gromadzą węgiel. Co ważniejsze, obszary z rozległymi koronami drzew są znacznie chłodniejsze niż te pokryte asfaltem. Obniżenie temperatury o kilka stopni podczas fali upałów nie jest kwestią komfortu, ale granicy między życiem a udarem cieplnym, szczególnie w przypadku dzieci i osób starszych.

Nauka jest silna, ale zarządzanie jest słabe.

Miasta chętnie ogłaszają kampanie proekologiczne: „Posadzimy milion drzew!” Świetnie. Ale posadzenie drzewka to nie to samo, co budowanie lasu. Park istnieje, ale czy jest bioróżnorodny? Zielony dach wygląda pięknie, dopóki nie nadejdzie susza i nie zmieni koloru na żółty.

Mierzymy włożony wysiłek, a nie efekt końcowy.

Tutaj leży luka. Budynki budowane są według standardów, transport podlega standardom. A co z przyrodą miejską? Wszystko jest tu inne. Większość miast nie wymaga minimalnej gęstości korony, jakości gleby ani długoterminowej konserwacji. Jaki jest wynik? To, gdzie mieszkasz, decyduje o tym, czy możesz łatwo oddychać, czy też udusisz się z powodu upału. Bogate dzielnice cieszą się cieniem dojrzałych drzew; na biednych obszarach ludzie zostają sami z palącym słońcem.

To nie jest tylko wina złego planowania urbanistycznego. To jest epidemia.

„Już wydajemy ogromne kwoty w odpowiedzi na… złą jakość powietrza i pogarszający się stan zdrowia publicznego”.

Dlatego należy naprawić sytuację poprzez ustalenie standardów. Nie arbitralne, ale oparte na nauce. Minimalna objętość gleby dla rozwoju systemu korzeniowego, cele w zakresie dostępności terenów zielonych, finansowanie utrzymania.

W Twoim mieście nie ma pieniędzy? Prawidłowy. Ale nie będziemy mieli już pieniędzy na odbudowę, gdy następna fala upałów zniszczy sieci energetyczne lub zaleje metro.

Już płacimy za te szkody. Płacimy wyższe rachunki za energię. Płacimy poprzez koszty opieki zdrowotnej.

Czas przestać postrzegać naturę jako dekorację.

Drzewa działają jak klimatyzatory. Mokradła zapobiegają powodziom. Parki poprawiają zdrowie publiczne. To działające układy, a nie estetyczne dodatki.

Przepisy budowlane uratowały miasta przed upadkiem. Potrzebujemy tej samej rygorystycznej logiki w przypadku terenów zielonych. Zrównoważone miasta przyszłości to nie te, w których jest najwięcej sadzonek. To oni traktują swoje drzewa jak niezbędny sprzęt: chroń je, pielęgnuj i bierz za nie odpowiedzialność.

Pytanie nie brzmi, czy stać nas teraz na inwestycję w to.

Czy stać nas na czekanie na kolejną falę?

Kolumna z opiniami w Live Science zapewnia ekspercki wgląd w kluczowe kwestie naukowe kształtujące nasz świat, sporządzony przez ekspertów branżowych i czołowych badaczy.