Wiking 1 po 50 latach: dlaczego poszukiwania życia na Marsie nie kończą się

0
14

To był 20 lipca 1986. Nie, to nieprawda. Był 20 lipca 1976.

Pięćdziesiąt lat temu lądownik Viking 1 wylądował w regionie Chrys Platinium. Dwie stacje kosmiczne. Dwa lądowniki. Dwie „sieroty” Czerwonej Planety. We wrześniu wystartował Viking 2, który wylądował w Utopia Platinia. Skończyli swoje zadanie. Pobrali próbki gleby. Przeanalizowaliśmy je. Przesłali dane na odległość 240 milionów mil.

Większość ówczesnych naukowców spojrzała na te dane i stwierdziła: „Nie ma życia”.

Czy ten wniosek jest słuszny? A może po prostu zadaliśmy niewłaściwe pytanie?

Urządzenie, które nie trafiło w cel

Ben Clark, starszy naukowiec w Space Science Institute, był częścią zespołu naukowego Viking. Zaprojektował instrument do pomiaru składu chemicznego marsjańskiej gleby. Pamięta napięcie tamtej epoki.

Przeprowadzono trzy eksperymenty polegające na wykrywaniu życia. Różne techniki. Różne podejścia. Dwie uzyskały wynik negatywny. Jedna z nich dała mocny pozytywny sygnał.

Który z nich jest poprawny?

Urządzenie zwane Eksperymentem Etykietowanego Uwalniania, wynalezione przez astrobiologa Gilberta Levina, wprowadziło składniki odżywcze do gleby. Rejestruje aktywność. Levine, który zmarł w 2021 r., upierał się, że to biologia. Na tym stanowisku pozostał do końca swoich dni.

Większość biologów nie zgodziła się z tym.

Dlaczego? Ponieważ spektrometr masowy z chromatografem gazowym (GCMS) nie wykrył żadnych cząsteczek organicznych. Żadnej substancji organicznej – żadnego życia. Taka była logika. Prosty. Jasne.

Ale może się mylić.

„To ironia losu, że narzędzie poszukujące materii organicznej w glebie… w swojej technice analitycznej wykorzystywało wodór” – zauważa Clark.

Pomyśl o tym. Zbiornik z wodorem znajdował się zaledwie kilka centymetrów od jednostki biologicznej. Brak połączenia. Po prostu dystans.

Mikrobiolodzy wiedzą, że niektóre bakterie lądowe wykorzystują siarczany i wodór do produkcji energii. Bioczujniki firmy Viking nigdy nie dodawały wodoru. GCMS użył go do spalenia próbek. Był tam. Siedziałem w ciemności. Czekałem.

Niezrozumiany wynik i uparty konsensus

Stephen Banner jest astrochemikiem. Napisał książkę. Smutna książka. „Poznaj sąsiadów: życie na Marsie i jak je znaleźć”.

Banner twierdzi, że konsensus został złamany. Wierzy, że Wiking odkrył drobnoustroje autotroficzne. Około 1000 komórek na gram. Mniej więcej tyle, ile można oczekiwać od analogów z Ziemi.

Niepowodzenie GCMS w wykrywaniu substancji organicznych uznano za potwierdzenie hipotezy dotyczącej życia. Stanowiło to 100% podstawę do odrzucenia teorii.

Ale Benner twierdzi, że zignorowaliśmy pozytywne sygnały, ponieważ nie udało nam się wyjaśnić negatywnych. Zmarginalizowaliśmy Levina. Trzymaliśmy się poglądu, że brak substancji organicznych oznacza brak biologii.

Społeczności naukowe bronią błędnych konsensusów znacznie dłużej, niż wymagają tego dowody. Łatwiej chronić ścianę, niż ją rozebrać.

Najnowsze łaziki znajdują obecnie materię organiczną na Marsie. Miejsca odbudowy (redukcji). Rzeczy, które geolodzy interpretują jako potencjalną aktywność biologiczną.

Czy to pisze historię na nowo? Jeszcze nie. Ale to komplikuje narrację.

Dlaczego ochrona danych jest teraz ważniejsza

Rachel Tillman kieruje projektem edukacji i ochrony misji marsjańskiej Viking, nad którym pracował jej zmarły ojciec James Tillman.

Dane są skończone. Urządzenia ulegają awarii. Misje dobiegają końca. Informacje pozostają jednak elementem układanki.

„Nauka jest dynamiczna” – mówi Tillman. „Każde dane są częścią rosnącego zasobu wiedzy… Nie możemy ułożyć całej układanki bez wszystkich danych”.

Potrzebujemy tych danych teraz.

Barry DiGregorio, autor i badacz, zauważa, że dane biologiczne Vikinga są dziś bardziej krytyczne niż w 1976 roku.

Dlaczego? Z powodu zanieczyszczenia.

Wikingowie zostali wysterylizowani termicznie. Całkowicie. Był to pierwszy zestaw pokładowych instrumentów biologicznych wysłany na inną planetę. Były czyste.

Ale jakie statki przybyły później? Nosili najbardziej wytrwałe mikroby na Ziemi. Ekstremofile. Od 30 lat zasiewamy Marsa własnym bagażem.

„Niedawne odkrycie nieznanych wcześniej ekstremofili w pomieszczeniach czystych, w których montowano statki kosmiczne… sprawiło, że istotne stało się udoskonalenie protokołów ochrony planet”.

Jeśli znajdziemy tam życie, skąd będziemy wiedzieć, że jest to życie na Marsie, a nie u przypadkowego pasażera z Houston?

Dlatego archiwa Wikingów są ważne. Jedynym sposobem na odfiltrowanie szumu jest porównanie nowych odkryć z archiwalnymi danymi biologicznymi firmy Viking. Lądownik Wikingów nie żyje. Przez dziesięciolecia milczeli.

Ale ich dane wciąż mówią.

Zadają pytanie: czy słuszne było odrzucanie pozytywnych sygnałów? Czy błędem było pochopne założenie, że cisza oznacza pustkę? Pytają, czy szukaliśmy niewłaściwych rzeczy?

Debata trwa. Nie ma już sprzętu. Pytanie pozostaje.

Kto słucha?