Czy rolnictwo regeneracyjne może przywrócić wartość odżywczą nowoczesnych upraw?

0
13

Produkty, które kupujemy, nie są już tym, czym były kiedyś. A przynajmniej nie całkowicie.

Kilkadziesiąt lat temu cytryna rzeczywiście zawierała przyzwoitą dawkę witaminy C. Marchew była niezawodnym źródłem wapnia dla wegetarian. A banany miały dość witaminy A. Dzisiaj? Liczby te szybko spadają. Pod koniec lat 90. Departament Rolnictwa Stanów Zjednoczonych (USDA) zauważył, że zawartość witaminy C w cytrynach spadła o prawie jedną trzecią w ciągu 22 lat. Ilość wapnia w próbkach marchwi spadła o ponad jedną czwartą. Tylko od lat sześćdziesiątych XX wieku pszenica straciła 20–30 procent swojego składu mineralnego.

Dlaczego gęstość składników odżywczych w naszej żywności maleje?

Powodów jest wiele i są złożone. Wyhodowaliśmy rośliny, które rosną ogromne i szybkie. To jest jeden z problemów. Zwiększony poziom dwutlenku węgla w atmosferze powoduje, że rośliny produkują więcej cukru i skrobi, ale mniej korzystnych składników odżywczych. Zasadniczo wypełniają brzuch „pustymi” kaloriami.

Ktoś sugeruje inżynierię genetyczną. Inni opowiadają się za sztucznymi zmianami gleby lub podziemnymi farmami pionowymi. Istnieje jednak prostsze i brudniejsze rozwiązanie, które zyskuje popularność wśród pewnej grupy badaczy: rolnictwo regeneracyjne.

Dlaczego stan gleby wpływa na jakość żywności

Rolnictwo regeneracyjne nie jest tu tylko modnym hasłem. Jest to metoda mająca na celu odtworzenie materii organicznej i ekosystemów glebowych. Francesca Brkic, badaczka z Uniwersytetu w Lincoln, ująła to prosto: „Pytanie brzmi, czy zapewnia to więcej korzyści zdrowotnych?”

Odpowiedź jej zespołu była głośna i wyraźna: tak.

Porównali produkty z gospodarstw regeneracyjnych z gospodarstwami konwencjonalnymi. Przepaść była oszałamiająca. Poziom żelaza w jarmużu ze źródeł regeneracyjnych był 22 razy wyższy. Stwierdzono, że selen, ważny przeciwutleniacz, jest 8 razy wyższy w suszonym grochu. A co z kwasem foliowym w marchwi? W próbkach regeneracyjnych było go aż 20 000 razy więcej.

Aby uzyskać te dane, jako punkt odniesienia wykorzystano rolnictwo organiczne. Produkcja ekologiczna koncentruje się na zapobieganiu szkodom. Regeneracyjny – przy podejmowaniu pozytywnych działań. Gospodarstwa te stosowały rośliny okrywowe, wypasały zwierzęta na ziemi, unikały orki i stosowania środków owadobójczych i pestycydów.

Uprawa gleby zabija ukryte sieci w glebie. Grzyby mikoryzowe pomagają roślinom wydobywać składniki odżywcze z gleby. Ciężkie chemikalia i orka niszczą te sieci. Jeśli przerwiesz most między rośliną a glebą bogatą w minerały, roślina będzie głodna.

„To mikrobiologiczne «ciężarówki» i «górnicy» zamieszkujące naszą glebę zostały wyeliminowane z działalności w wyniku konwencjonalnego rolnictwa.”

Mówi dr David Montgomery, geolog. Twierdzi, że powojenne rolnictwo zapewniło wzrost liczby ludności, ale zdewastowało glebę. Jego praca pokazuje, że praktyki regeneracyjne mogą przywrócić pracę tym mikrobiologicznym górnikom.

Inne dane to potwierdzają. Przegląd przeprowadzony w 2015 roku na Uniwersytecie w Newcastle wykazał, że przejście na żywność organiczną może zapewnić równowartość jednej lub dwóch dodatkowych porcji warzyw dziennie zawierających przeciwutleniacze. Instytut Badań Biożywieniowych przebadał tysiące próbek. Najsilniejszą korelacją z wysokim poziomem składników odżywczych była po prostu zdrowa gleba i aktywność biologiczna.

Czy warto dopłacać za produkty regeneracyjne?

Nie wszyscy zgadzają się, że korzyści przewyższają koszty.

Krytycy zwracają uwagę, że rolnictwo regeneracyjne w mniejszym stopniu opiera się na maszynach i chemii. Oznacza to więcej pracy ręcznej. A dla konsumenta często oznacza to wyższe ceny. W świecie, w którym lekarze ledwo mogą nakłonić pacjentów do jedzenia jakichkolwiek warzyw, naleganie na zakup drogiego jarmużu regeneracyjnego jest trudnym zadaniem.

Do tego dochodzi problem greenwashingu (imitacja troski o środowisko). Jest wszechobecne. Etykiety podają „status regeneracyjny” bez żadnych rygorystycznych norm.

Doktor Nahid Ali ostrzega przed „wypieraniem diet”. To sytuacja, w której człowiek kupuje niewielkie ilości super pożywnej żywności regeneracyjnej, wierzy w jej magiczne właściwości i ogólnie zjada mniej. „To przekonanie może prowadzić do niewystarczającego spożycia pokarmu” – mówi Ali. W rezultacie dostajesz mniej pożywienia do swojego organizmu, nawet jeśli jakość każdego grama jest wyższa.

Co więcej, nauka wciąż daje sprzeczne wyniki. Brytyjskie i francuskie agencje ds. bezpieczeństwa żywności stwierdziły różnice w zawartości składników odżywczych, ale określiły je jako niewielkie. Poważny przegląd przeprowadzony na Uniwersytecie Stanforda wykazał, że niektóre produkty organiczne zawierają więcej minerałów, zwłaszcza fosforu. Ale wyniki były bardzo zróżnicowane. Czasami różnica była nieistotna statystycznie.

Profesor Ken Giller i współpracownicy twierdzą, że zwiększenie skali rolnictwa regeneracyjnego w celu wyżywienia 8,3 miliarda ludzi jest mało prawdopodobne. Obawiają się, że straty w plonach będą zbyt duże.

Obiekty Montgomery’ego. Twierdzi, że w rolnictwie regeneracyjnym nie chodzi o konkretny sprzęt. To jest filozofia. „Budujemy zdrowie gleby jako naszą gwiazdę północną”. Jeśli zastosujesz tę logikę, system będzie się skalował.

Przyszłość systemów żywnościowych

Więc gdzie jesteśmy?

Prawdopodobnie jest coś cennego w praktykach rolniczych, które priorytetowo traktują ekosystemy glebowe. Pomaga to w utrzymaniu różnorodności biologicznej. Może to pomóc w spożyciu składników odżywczych. Dane nie są ujednolicone, ale jest potencjał.

Trudność nie leży w samym rolnictwie. I w integracji. Jak wplecić to w system żywnościowy oparty na wydajności i szybkości?

Brkik sugeruje, że wpływ może być głęboki nawet przy niewielkich zmianach. „Wyobraźcie sobie, co moglibyśmy zrobić, gdybyśmy wprowadzili tylko kilka poprawek”.

Może. Ale do tego czasu kapusta może pozostać tylko liściem.